Menu

Moja dłoń nie parzy. A Twoja?

czyjaś-, obok- i auto- terapia.

Odchodzenie dwa

kkk8884

 

Gdy mam brudną duszę, zazwyczaj staram się jak mogę, by jak najszybciej pozbyć się śladów buciorów, które zostawił ktoś, kogo już nie ma. Przeszedł się, czasem poskakał, zwykle na koniec jeszcze wytarł podeszwy jak o wycieraczkę. Nie zdarza się to często, ludzie są dobrzy, większość wie, że buty ściąga się przed progiem. Że trzeba chodzić na paluszkach, powoli, dyskretnie i cierpliwie czekać na zaproszenie.

Lubię ten komfort czystej duszy, bez zbędnych śladów, które bolą. Mam wtedy siłę zapraszać kolejnych gości i z uśmiechem otwierać im drzwi. Wybaczanie – odkurzanie. Zapominanie jak sprzątanie. Ale Ty jesteś wyjątkiem. Może dlatego, że nigdy nie kupiłam Ci butów. Zostały tylko malutkie ślady gołych stópek, które rzeźbiły samym tylko dotykiem. Czuję, jakby wosk stopił się w miejscu, gdzie się pojawiły i na zawsze uformował wgłębienia, które chcę pielęgnować, choć bolą wciąż rozgrzane.

Dlatego choć zwykle staram się jak mogę, by usunąć ślady po tych, którzy mnie zostawili, Twoje zachowam na zawsze. Poczekam cierpliwie aż zastygną, dając spokój i pozostawiając pamiątkę już bez tak dotkliwego bólu. Krótko Cię gościłam. Wystarczy to, by wspomnienie po wspólnych chwilach stało się częścią mojej historii. Naszej historii: o byciu razem, nierozłącznie w nadziejach i marzeniach o kolejnych dniach. Dziękuję Ci za odwiedziny. Niech Ci będzie dobrze tam, gdzie poniósł Cię los. Twoja na zawsze – mama.

/trzymaj się Madziu/

© Moja dłoń nie parzy. A Twoja?
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci